Strona główna
Telefony
Tutaj jesteś

Mity na temat wzmacniania sygnału GSM, co warto wiedzieć?

Telefony
Mity na temat wzmacniania sygnału GSM

Wokół poprawy zasięgu komórkowego wewnątrz budynków narosło mnóstwo nieporozumień. Często wynika to z powtarzania zasłyszanych opinii. Z doświadczenia wiemy, że wielu inwestorów uważa sprawę za banalną. Kupują sprzęt, włączają wtyczkę do gniazdka i oczekują pełnego zasięgu w całym biurowcu. Niestety fizyka fal radiowych bywa bezlitosna. Sygnał komórkowy nie przypomina wody w rurach, którą można po prostu puścić pod większym ciśnieniem, aby dotarła na najwyższe piętra. Fale radiowe odbijają się od przeszkód, tłumią i wzajemnie zakłócają.

Mit większej mocy i nielegalne repetery z internetu

To prowadzi do pierwszego popularnego mitu. Panuje przekonanie, że większa moc urządzenia z automatu oznacza lepszy zasięg i czystsze rozmowy, i że  wystarczy jedynie kupić gotowy repeter do samodzielnego montażu. W praktyce wygląda to dokładnie odwrotnie, a co ważniejsze, jest to w Polsce działanie bezprawne.

Ważne uwarunkowania prawne: W Polsce samodzielne instalowanie urządzeń wzmacniających sygnał (tzw. repeterów) przez osoby prywatne lub nieautoryzowane firmy jest całkowicie nielegalne. Zgodnie z Prawem Telekomunikacyjnym oraz wytycznymi Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE), prawo do pracy na licencjonowanych pasmach mają wyłącznie operatorzy sieci komórkowych. Wzmacnianie sygnału musi być zrealizowane profesjonalnie, przy użyciu dedykowanych urządzeń i w oficjalnym porozumieniu z operatorem.

Montaż takich tanich repeterów potężnie zakłóca pracę stacji bazowych w całej okolicy. UKE regularnie ściga takie samowole. 

Zbyt silny, niekontrolowany sygnał w zamkniętej przestrzeni działa trochę jak głośny krzyk w pustej stalowej hali. Powstaje ogromne echo. Telefony najzwyczajniej głupieją i nie potrafią zdecydować z którym źródłem się połączyć. Zamiast płynnej rozmowy użytkownik otrzymuje zerwane połączenia i martwą ciszę w słuchawce. Dodatkowo takie siłowe pompowanie mocy brutalnie zakłóca pracę stacji bazowych na zewnątrz budynku.

Nowoczesne budynki działają jak klatki

Kolejnym błędem jest całkowite ignorowanie konstrukcji obiektu. Ktoś montuje wielką antenę na dachu i liczy na cud. Tymczasem nowoczesne budownictwo to prawdziwa pułapka dla fal radiowych. Szkło refleksyjne, folie izolacyjne oraz zbrojony beton skutecznie zatrzymują to, co próbuje dostać się z zewnątrz. Próba siłowego przepchnięcia zasięgu przez takie bariery z jednego centralnego punktu z góry skazana jest na porażkę. Fale nie przenikną same do wewnętrznych korytarzy czy podziemnych garaży.

Rozwiązaniem nie jest jedno gigantyczne źródło, ale przemyślane rozproszenie sygnału. W takich sytuacjach sprawdzają się rozwiązania DAS, czyli systemy rozproszonych anten. Zamiast jednego punktu nadawczego instaluje się sieć niewielkich i dyskretnych anten połączonych okablowaniem. Sygnał trafia bezpośrednio tam, gdzie jest faktycznie potrzebny. To trochę jak oświetlanie dużej przestrzeni. Zamiast jednego oślepiającego reflektora montuje się na suficie kilkadziesiąt mniejszych opraw.

Złudzenie zasięgu i ukryty szum

Trzeci mit dotyczy samej konfiguracji. Wiele osób myśli, że raz uruchomiona instalacja będzie działała bezdotykowo przez dekadę. Środowisko radiowe ciągle się zmienia. Operatorzy komórkowi bez przerwy modernizują swoje stacje bazowe, zmieniają kierunki nadawania albo uruchamiają zupełnie nowe pasma. To, co wczoraj działało perfekcyjnie, jutro może po prostu przestać funkcjonować. Praca z instalacjami radiowymi wymaga stałego dostosowywania do warunków zewnętrznych. Urządzenia muszą być profesjonalnie skalibrowane tak, aby nie zakłócać pracy głównej sieci operatora. Złe zestrojenie parametrów powoduje bardzo specyficzną i frustrującą sytuację: telefony logują się do sieci, ale nie potrafią zestawić żadnego połączenia. Użytkownik widzi na ekranie pełne kreski zasięgu, a nikt nie jest w stanie się do niego dodzwonić.

Warto też wspomnieć o przekonaniu, że słaby zasięg to problem wyłącznie wsi albo głębokich piwnic. Z doświadczenia wiemy, że największe dramaty zasięgowe rozgrywają się w ścisłych centrach metropolii. Gęsta zabudowa oraz ogromna liczba stacji bazowych tworzą tam niesamowity szum. Smartfon ma problem z wybraniem właściwej stacji, przez co bateria rozładowuje się błyskawicznie na ciągłym skanowaniu otoczenia. Wpuszczenie do środka dodatkowego, niekontrolowanego sygnału (z nielegalnego repetera) tylko potęguje ten chaos. Prawidłowo zaprojektowana instalacja najpierw izoluje wnętrze od miejskiego bałaganu, a dopiero potem buduje w środku stabilne środowisko. To wymaga fizycznych pomiarów i analizy widma przed położeniem pierwszego kabla. Bez tego inwestycja staje się kosztowną loterią. Zazwyczaj kończy się to pruciem gotowych sufitów w funkcjonującym biurze i przerabianiem wszystkiego od nowa.

Artykuł sponsorowany

Redakcja msmobile.pl

Zespół redakcyjny msmobile.pl to pasjonaci technologii, Internetu i świata IT. Z radością dzielimy się naszą wiedzą o grach i rozrywce, tłumacząc nawet najbardziej złożone zagadnienia w prosty i przystępny sposób. Inspirujemy się nowinkami i chcemy, by każdy z naszych czytelników czuł się tu jak wśród przyjaciół!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?