Zamieniłem opaskę Mi Band 2 na… Mi Band 2

Do tej pory nie pisałem jeszcze o moich wrażeniach z użytkowania opasek Xiaomi. Najwyższa pora to zmienić a wszystko przez zakup kolejnej opaski. I nie, nie jest to Mi Band 3.

Jak pewnie pamiętacie, opasek Xiaomi używam już od trzech lat, od pierwszej wersji pozbawionej pulsometru. Dwa lata temu zakupiłem wersję 1s z pomiarem wartości pulsu, a dokładnie rok temu pierwszego Mi Banda 2, który okazał się najlepszą wersją tej opaski jaka powstała. Niestety, po roku użytkowania w mojej opasce padła bateria i po wysłaniu pudełka na naprawę lub wymianę z tytułu rękojmi sprzedawcy wytrzymałem zaledwie trzy dni. Kupiłem kolejną.

Zapytacie dlaczego nie zamówiłem najnowszej wersji z numerkiem 3, zapowiedzianej przed kilkoma tygodniami? Bo wersja ta istnieje tylko w zapowiedziach a wszelkie aukcje na chińskich portalach obejmują wyłącznie przedsprzedaż. Faktyczna sprzedaż rozpocznie się dopiero w lipcu, a czas przesyłki w najtańszej wersji wynosi do 2 miesięcy. Podziękowałem za taką ofertę, szczególnie że najnowsza wersja nie zmienia zbyt wiele, poza wyglądem. Na nią też przyjdzie czas, ale nie w tej chwili. Zakupiłem opaskę w zwykłym sklepie z przesyłką w ciągu dwóch dni. Pominąłem wszelkich sprzedawców z allegro – kontakt z nimi jest fantastyczny, dopóki nie zgłosi się reklamacji. Wolę zapłacić 10 zł więcej i oddać opaskę w sklepie za rogiem do ewentualnej naprawy niż bawić się w wysyłkę pocztą.

Dlaczego po roku kupiłem nową opaskę? Bo w pierwszej padła bateria. Zamiast 20-30 dni, opaska trzymała tylko 4. Poza tym,  mimo resetu opaski, aplikacji a potem telefonu, opaska przestała łączyć się z bazową aplikacją Mi Fit. Nowa połączyła się od razu i w ciągu 3 dni intensywnego użytkowania (wszelkie możliwe powiadomienia, pomiary pulsu etc.) zużyła tylko 13 % czyli ok. 4 % dziennie. Pierwszego dnia nie zużyła prawie w ogóle baterii.

Nie wyobrażam sobie obecnie korzystania z telefonu bez Mi Banda. Opaska nie tylko zastępuje zegarek, budzik i krokomierz, ale też informuje o wszelkich powiadomieniach aplikacji typu połączenia telefoniczne, smsy, whatsapp, messenger i dowolne inne, które sobie wybierzemy z listy zainstalowanych aplikacji.

Powiadomienia zapewniają komfort użytkowania np. na spotkaniu gdzie telefon mamy schowany do kieszeni, jesteśmy dyskretnie informowani o połączeniach, smsach itd. bez konieczności sięgania po smartfona.

Kolejna niezbędna dla mnie funkcja to pulsometr. Część osób skarży się na błędne pomiary. Z własnego doświadczenia napiszę, że winę ponosi zbyt luźne zapięcie opaski. Jeśli pulsometr nie przylega do skóry, pomiary nie będą dokładne. Jeśli przylega, są zgodne z tymi które sprawdzam ciśnieniomierzem. Jeśli ktoś ma problemy zdrowotne, skoki tętna, opaska może uratować mu życie.

Opaska, poza ilością kroków i przebytego dystansu, pozwala również na pomiar długości snu z podziałem na płytki i głęboki, monitorowanie aktywności fizycznej (bieganie, jazda na rowerze i inne) a sama aplikacja Mi Fit również na pomiar wagi ciała (w połączeniu z Mi Scale). Potrafi również przypomnieć nam o aktywności, gdy zbyt długo siedzimy przy monitorze.

I wreszcie, miband jest po prostu tani. Obecnie kosztuje ok. 95 zł. W tej cenie mamy naprawdę świetnie wyglądającą opaskę (matowy pasek, połyskująca czerń ekranu) z dużą ilością funkcji, za które inni producenci liczą sobie kilka razy więcej. No i ten czas pracy, sięgający 20 – 30 dni, w zależności jak często mierzymy puls. Dodam jeszcze, że rok temu opaska przeszła pozytywnie testy zanurzenia ma basenie, jakuzzi z solankami i w morzu.

Czy warto kupować teraz Mi Banda 2 w sytuacji gdy za kilka tygodni lub miesięcy pojawi się trzecia wersja? Warto, szczególnie na wakacje. Jeżeli ktoś nie używał, po prostu nie wie co traci.

PS Przy okazji tego artykułu po raz kolejny wyszła przepaść, jaka dzieli zdjęcia wykonywane oficjalną aplikacją Aparatu w LG G6 a nieoficjalnym portem Google Camera cstark27 w wersji 3.6. Oczywiście na korzyść tego drugiego.