Windows 10 Mobile czyli niezbyt udany koniec roku

27 grudnia. Święta za nami, zbliża się powoli Sylwester i Nowy Rok. Czas podsumowań i planów na przyszłość. Ostatni kwartał tego roku miał należeć do Microsoftu. Październikowa konferencja #Windows10devices rozbudziła nadzieje na silne podsumowanie roku przez korporację z Redmond w segmencie mobile. Listopad miał należeć do nowych Lumii – modeli 950 i 950 XL, na grudzień zapowiedziano oficjalny rollout i udostępnienie nowego systemu dla aktualnych urządzeń. Liczyliśmy na szybką poprawę błędów i równie szybkie wprowadzenie i udostępnienie nowych funkcji.

Tak się jednak nie stało. Premiera nowych flagowców to dla mnie osobiście rynkowa porażka. Z dużej chmury nastąpił mały deszcz a świetne urządzenia zostały pociągnięte w dół przez niedokończony i niestabilny system, wypuszczony na rynek jako oficjalna wersja Windows 10. Można by rzec „jakaż piękna katastrofa”, gdyby chociaż była jeszcze piękna.

Kilka dni po polskiej premierze nowych urządzeń MS od razu udałem się sklepu by zobaczyć jak w rzeczywistości sprawują się nowe smartfony a nie na bezrefleksyjnych filmikach zagranicznych portali, gdzie widziano same zalety a jakoś praktycznie w ogóle nie pokazywano samego systemu w akcji. Chciałem przekonać się „naocznie” czy warto dopłacać 1,5 tys. zł do Lumii 930 na nowy sprzęt. Odpowiedź była prosta: nie warto.

Po pierwsze dizajn, wykonanie i projekt przedniego panelu czyli coś na co zwracamy przede wszystkim uwagę. Ogrom pustych przestrzeni na górze i dole aparatu. Lumia 950 jest znacznie większa od 930 a de facto ma mniejszy ekran roboczy, bo połowę dolnego kafelka ucinają przyciski ekranowe. Ekran wykonany w technologii qHD a jakość obrazu niczym się nie wyróżnia. Dotyk. Wygląd. Uczucie trzymania czegoś plastikowego i non-premium a nie telefonu za 2,5 tys. zł. Wersja XL wygląda już nieco lepiej, ale… no właśnie. System na egzemplarzach sklepowych nie zachęcał do zakupu. Sklep zatkany przez błędy aplikacji, lagi przy przewijaniu ekranów czy otwieraniu aplikacji. Moja Lumia 930 radziła sobie znacznie lepiej na buildzie .36. Do tego brak tak powszechnie lubianej funkcji jak odblokowywanie przez stukanie (double tap to awake). Użytkownicy nowych Lumii w tym fani systemu nie zostawiają na nich suchej nitki. Lumie 950 i 950 XL wydano zbyt wcześnie, pytanie w ogóle po co je wydano, skoro sam system został wycofany z planowanej dystrybucji. Czytamy co chwilę, że L950 „ma błędy ale rozwinie skrzydła wraz z poprawkami systemu”. Tak się nie wydaje sprzętu z górnej półki. Insiderzy mogli się poczuć nabici w butelkę – najpierw testowali system, teraz kazano im za grube pieniądze testować i system, i sprzęt, nienadający się do codziennego użytku ze względu na ilość wyskakujących błędów w trakcie pracy czy nawet niedziałającą poprawnie klawiaturę i mylne podpowiedzi tekstu! Lumie 950 i XL powinny być w listopadzie rozesłane do testów a nie do sklepów a premiera powinna nastąpić w styczniu. Oczywiście górę przeważył interes ekonomiczny i okres gwiazdkowy, do tego nakręcany hype i różni niezależni recenzenci zachwalający pod niebiosa nowe smartphone’y.  Teraz, po Gwiazdce, ci sami ludzie przyznają się do błędów pisząc, że ich Lumia 950 XL przez święta notorycznie się wysypywała a build .29 dokonał sporego regresu w stabilności systemu. Szczerość, nawet spóźniona, jest warta docenienia. I jeszcze jedna uwaga co do samych telefonów: brak tzw. efektu „wow”. Tuż obok leżały telefony Galaxy S6 Edge+ i LG G4 plus ostatni iPhone. I tu czuć było kompletność systemu, do tego piękne animacje otwierające. Dużo osób jest wzrokowcami. Taki G4 z cienką oprawką może się podobać, 950 wyglądała przy nim jak telefon z innej epoki… Do tego innowacyjne rozwiązania.

Temat drugi: system. Chyba nie tylko ja odczuwam już lekkie zniecierpliwienie i irytację. Liczyłem, że przez święta przetestuję sobie proces aktualizacji i upgrade’u do stabilnej wersji. Na dodatek prawie dwa tygodnie leżałem chory a nadmiar wolnego czasu nie został wynagrodzony ze strony MS, który niestety w okresie świątecznym wziął urlop. Zapowiedziano co prawda prace nad serwerami i nowe buildy „early next year”, ale który to już raz i kiedy? Wcześnie czyli między lutym a kwietniem?!

Czego oczekuję więc od systemu Windows 10 Mobile w nowym roku? Kilku rzeczy.

Po pierwsze, żeby w końcu został wydany i to raczej szybciej niż później. Tyle że sama premiera nie rozwiązuje problemów tego systemu. Liczę na to, a raczej wierzę, bo raczej wiara jest tu potrzebna, że MS nie wypuści buildu .36 lub czegoś podobnego na rynek. Liczę na to, że wraz z oficjalnym buildem naprawione zostaną WSZYSTKIE najgorsze błędy i bolączki systemu. Liczę na to, że system wraz z wyjściem z fazy testów stanie się SZYBKI i stabilny, a na dodatek lekki, niczym Windows 8.1.

Pisałem już wielokrotnie, że na mojej starej Lumii 925 pomimo chyba już sześciu prób 10-tka nie nadaje się do użytku. Jak widzę kropeczki ciągnące się w nieskończoność przy najprostszej czynności to tracę nerwy. Przywracam 8.1 i dostaję lekki, sprawny i piękny system z działającymi aplikacjami (szokujące, nieprawdaż? działające aplikacje!). Dostaję system, który chce się używać i który nie wygląda jak android 2.0 na sprzęcie z 0,5 GB RAM… A tak niestety wygląda momentami użytkowanie Lumii 550. Słabe podzespoły połączone z niedopracowaną wersją systemu. Czy ktoś to kupi? Szczerze wątpię.

Mam nadzieję, że nowy rok przyniesie nam więcej pozytywnych emocji niż negatywnych: premierę Surphace Phone’a, edycje Windows Redstone wraz z nowymi funkcjami, dopracowane nowe i te starsze aplikacje, które sprawią, że Windows zacznie doganiać rynek androida a nie kurczyć się jeszcze bardziej.

Pisałem niedawno o tym jak Microsoft wykonując dwa kroki do przodu robi cztery do tyłu. Liczę na to, że 2016 rok to zmieni. Bo jest to rok ostatniej szansy dla Microsoftu.

Ilustracja: Microsoft.com