Trzy lata temu zadebiutował Windows 10 oraz Mobile. Czas na zmiany?

Dokładnie trzy lata temu, 29 lipca 2015 roku, Microsoft po wielu miesiącach testów wydał pierwszą wersję systemu Windows 10 (TH1) dla komputerów stacjonarnych. W tym samym miesiącu trwały również zaawansowane testy wersji mobilnej systemu… które zakończyły się kompletnym fiaskiem.

Windows 10 miał stanowić prawdziwą rewolucję. Po źle przyjętym przez media i użytkowników Windowsie 8 / 8.1 Microsoft potrzebował nowego otwarcia i nowej wizji rozwoju systemu. System w zasadzie bazował na rozwiązaniach, które miały zostać wprowadzone do kolejnej wersji 8-ki, jednakże słabe wyniki rynkowe zadecydowały o potrzebie stworzenia nowego systemu, a raczej nowej marki, odcinającej się od ósmej wersji okienek.

Kiedy na komputerach rozpoczął się proces falowych aktualizacji do nowej wersji Windows telefony oparte o Windows Phone testowały kolejne buildy wersji mobilnej. System w wersji alfa działał źle, ale chyba każdy fan systemu Windows pamięta tamte czasy i czekanie na każdy kolejny build. Najciekawsze jest jednak to, że te wstępne wersje systemu miały zadebiutować również w lipcu na telefonach. W sklepach agd ruszyły nawet akcje promocyjny i np. przy Lumiach 930 pojawiły się tabliczki informujące o kompatybilności z nową wersją systemu Windows 10.

Microsoft zaliczył jednak pierwszą dużą wpadkę. System nie został opublikowany. Pojawił się dopiero… po niemalże roku w marcu 2016 o to tylko na wybranych telefonach z Windows Phone. Moja Lumia 930 musiała nadal czekać na drugą falę aktualizacji, która nastąpiła tuż przed publikacją wersji RS1. W zasadzie już miałem sprzedawać telefon gdy pojawiła się aktualizacja w formie wyjątkowo nieudanej aplikacji. Użytkownicy nie dostali wtedy żadnej informacji o premierze nowego systemu. Jedynie Ci, którzy śledzili losy 10-ki na bieżąco wiedzieli, że muszą pobrać dodatkowego Asystenta. Sposób aktualizacji był trzecią porażką Microsoftu. A co było drugą?

Premiera nowych Lumii 550, 950 i 950 XL. Jak na swoje czasy Lumie z serii 950 były całkiem innowacyjne. Ale też nie do końca udane. Raz że zabrakło średniego modelu z serii 750 lub 850, dwa, plastikowy design trącił lekkim kiczem i słabą jakością, trzy ceny na początku były zabójcze, a cztery, użytkownicy nabrani (nie da się użyć innego słowa) na kupno nowych flagowców dostali niedopracowany system beta, który dopiero po wielu miesiącach zaczął działać w miarę stabilnie.

Ne da się ukryć, że na początku Microsoft angażował się w rozwój systemu mobilnego. W czerwcu pojawiły się też ciekawe promocje w ramach Lumia Offers, ceny spadły poniżej dwóch tysięcy, docki rozdawano za darmo a do tego bonusy za 400 zł. MS na dodatek dodawał za darmo pakiet Office 365 warty 299 zł a sklepy dorzucały audiobooki Sapkowskiego. Dzięki takiej ilości bonusów nowa Luma wychodziła w praktyce o połowę taniej. I ruszyła tez sprzedaż. Nowy system RS1 i niskie ceny powodowały, że sporo osób decydowało się na Lumie 950 lub wersję XL. Urządzenia z Androidem nie oferowały wtedy takiej jakości jak obecnie, nie miały pełnego wsparcia ze strony MS, a sam Windows zapowiadał się obiecująco. Chyba każdy pamięta jeszcze fikcyjną prezentację z HP Elite, którym skanowano zamek z piasku? I co zrobił Microsoft? Zrealizował zapowiadany dwa lata wcześniej proces restrukturyzacji działu mobilnego czyli cytując klasyka „zamknął cały ten burdel”. To że telefony zaczęły wychodzić na prostą nikogo już nie obchodziło. Sprzedano fabryki, wsparcie, normalne serwisy zastąpiono jakimiś dziwnymi usługami z Niemiec bez wsparcia dla języka polskiego. Firmę HP wystawiono do wiatru i zamiast nowych telefonów z technologiami znanymi z Lumii pokazano tylko jeden prototyp w muzealnej gablocie.

Nieudana premiera, źle przyjęte i zbyt drogie telefony, dziwaczny proces aktualizacji na systemie Windows Phone, ciągłe testowanie wersji beta systemu, i ciągłe porzucanie kolejnych usług i aplikacji. Gwoździem do trumny była dla mnie aktualizacja Creators Update z kwietnia 2017, która praktycznie zabiła nawigację samochodową oraz uszkodziła działanie hot spota mobilnego w Lumiach Dual SIM. Tę ostatnią przypadłość naprawiono dopiero na jesieni.

Minął kolejny rok i w zasadzie za Windowsem 10 Mobile nikt już nie tęskni. Rewelacyjna na swe czasy optyka zaczyna się starzeć, następcy nie widać, mityczny Surface Phone pozostał w sferze mitów. Kolejnego urządzenia mobilnego Microsoftu zbyt szybko nie kupię. Bez wsparcia dla lokalnych usług i aplikacji będzie to kolejne urządzenie do obsługi Skype’a i Office’a. Nie tędy droga.

Windows 10 niestety kroczy podobną drogą. Wersja jesienna praktycznie nie wnosi żadnych zmian. Proces adaptacji aplikacji desktopowych do sklepu jest mizerny i np. taki Evernote od dawna nie był nawet aktualizowany. Aplikacje nadal nie są spójne wizualnie i wygląda to tak jakby nad każdym elementem systemu pracował inny sztab ludzi niemający pojęcia co dzieje się w pokoju obok. Dodajmy pasek na górze. Usuńmy. Przesuńmy X w prawo. Zwiększmy czcionki. Miejmy nadzieję, że nowa wersja 19H1 w końcu przyniesie powiew świeżości. Wizualny, koncepcyjny. Inaczej Windows 10 zacznie się starzeć tak samo jak jego wersja mobilna.

A Wy jak oceniacie lata spędzone z systemem Windows?