Polityka Microsoftu czyli cofanie się do przodu

Mija kolejny dzień oczekiwania na udostępnienie nowego buildu testowego systemu Windows 10 Mobile. Mieliśmy spore nadzieje, że build ten pojawi się w ubiegły czwartek, razem z nową wersją rozwojową systemu Windows 10 dla systemów stacjonarnych – Treshold 2, wraz z nowym systemem operacyjnym konsol Xboks One (New Xboks One Experience). Nadzieje te były tym bardziej uzasadnione, że wersja rozwojowa jest już praktycznie gotowa i pojawiła się w wewnętrznych kręgach Insider, dla wybranych developerów i pracowników korporacji.

Niestety, w czwartek nic się nie wydarzyło. Gabe Aul jak zwykle nabrał wody w usta i w jednej lakonicznej odpowiedzi na twitterze poinformował o przesunięciu terminu publikacji o kilka dni z uwagi na konieczność skupienia uwagi na dystrybucji wersji TH2 dla komputerów osobistych. No i świetnie, tylko od razu zadałem sobie pytanie, czy Microsoft jest firmą zatrudniającą 20 pracowników z darmowymi serwerami w Kambodży czy może jedną z największych korporacji na świecie? Inaczej mówiąc, tłumaczenie się dystrybucją pecetową w ogóle do mnie nie przemówiło. Co ma wspólnego dział odpowiedzialny za mobile z pecetową gałęzią Windows 10? Pojawia się tutaj pierwszy obszar wymagający korekty: błędna polityka informacyjna, której symbolem stało się słowo „soon”, czyli „wkrótce”.

Microsoft nie był i nie jest w stanie przedstawić spójnych i konkretnych informacji na temat premiery nowego systemu oraz nowych urządzeń mobilnych. Powiem szczerze, momentami mam wrażenie, że Gabe Aul robi nam łaskę publikując raz na dwa tygodnie tweeta na temat nowych buildów a raczej ich braku. Tak, jakby nie mógł napisać konkretnie: w ten czwartek nic nie wyjdzie, premiera przesunięta na przyszły wtorek godz. 10:00 czasu NY. I nie jest to problem jednego dnia i jednej publikacji. Problem ten pojawia się od początku prac nad systemem Windows 10, gdzie nikt tak naprawdę nie był wstanie powiedzieć kiedy ten system się pojawi poza magicznym słowem „Soon!”

Opóźnienia (nie bójmy się użyć tego słowa) w premierze nowego systemu mobilnego spowodowały rozjechanie się, i to dwukrotne, całej koncepcji koherencji systemów stacjonarnych i mobilnych nowej generacji software’owej. 31 lipca, kiedy debiutował Windows 10 build 240, jego odpowiednik mobilny był jeszcze w powijakach. Będzie we wrześniu! Najpóźniej w październiku! W listopadzie! Teraz czytamy o kilku falach dystrybucji zahaczającej o luty. Jeżeli nie jest to żart z klientów sieci Orange to coś tu naprawdę jest nie tak. 12 i 13 listopada pojawiła się nowa wersja stacjonarna: build 586, wersja 3, oferująca większą spójność, zbieżność i synchronizację z aplikacjami… nieistniejącego systemu mobilnego. Spójność ta sprawdza się fantastycznie czego dowodem są nasze dyskusje redakcyjne, gdzie konwersacje wysyłane z systemu stacjonarnego pojawiają się w wersji mobile (insider preview 581). Tylko dlaczego mogą się o tym przekonać jedynie użytkownicy buildów testowych? Dlaczego MS nie mógł poczekać kilka dni dłużej i przygotować duże wydarzenie: jednoczesną premierę trzech systemów operacyjnych gałęzi Treshold 2? Przy okazji pojawia się kolejny aspekt: system wdrażania aktualizacji przez operatorów. Jeszcze nie tak dawno czytaliśmy, że w związku z premierą W10 „rollowanie” nowych dystrybucji systemu zmieni się całkowicie i operatorzy zostaną pominięci. Dało się to robić przy okazji Preview for developers, dało w ramach Insider Preview, dlaczego więc mamy być skazani na widzimisię sieci Orange, Play czy Plus? Już raz byliśmy świadkami katastrofy w dystrybucji systemu 8.1 Update 1 (Denim), gdzie mimo premiery ogłoszonej 18 grudnia 2014 posiadacze np. Lumii 925 (w tym ja), musieli czekać aż do… marca, aż dana sieć zlitowała się i wypuściła aktualizację dla „mniej popularnych” komórek. Czy i tym razem będzie podobnie? Dlaczego jeden z wciąż najlepszych telefonów na rynku i na pewno najlepsza lumia (model 930) ma czekać aż do lutego na oficjalny roll out, skoro telefon ten najlepiej sobie radzi, obok L1520, z nowym buildem? Skoro już w tej chwili system w wersji 10581 chodzi na nim płynniej niż Windows 8? Tak jest przynajmniej na moim telefonie, gdzie W10 na dobre zastąpił już „ósemkę” a 581 z każdym dniem jest coraz szybszy i stabilniejszy, głównie za sprawą bardzo częstych ostatnimi czasy aktualizacji aplikacji systemowych.

No właśnie, Lumia 930 i 1520 (do tego jeszcze przebiera nóżkami na trzecie miejsce podium zapomniana Lumia 1020). Kapitalne telefony. Piękne, szybkie, świetnie działające. Z poprawionym hardware (930), dzięki czemu przestały się przegrzewać. Kapitalne możliwości video i optyki Carla Zeissa. I co? I modele te wycofane zostają z produkcji. Zero kampanii marketingowej. W jaki sposób Microsoft chce zdobywać nowe rynki jak w salonach półki wypełnione są po brzegi różnej maści androidowym asortymentem a z Lumii… co najwyżej model 640 do tego jak zdarzy się cud to 830-tka i jakaś 530-tka… 930-tkę udało mi się kupić cudem w wersji pomarańczowej. Model praktycznie już nigdzie niedostępny. Sklepy-krzaki, sprzedające chińskie podróbki zbywam milczeniem. Więc pytam się jeszcze raz: tak się prowadzi agresywne zdobywanie rynku? Cofaniem się do przodu?

Przy okazji pojawia się kolejna kwestia: utrata ekskluzywności oprogramowania. Dwa lata temu mogłem z dumą powiedzieć: moja Lumia ma Here Drive, ma darmowy Office, ma OneDrive’a. A co teraz ma? Czkawkę. Po obcięciu limitów chmury. Czy tak się dba o klienta w dobie rosnących potrzeb na składowanie danych i coraz większych przesyłów? Czy tak się dba o pasjonatów fotografii obcinając im miejsce w usługach chmurowych? Można powiedzieć, że w ostatnich dniach polityka Microsoftu przypomina wykonywanie odważnego kroku do przodu, stojąc nad przepaścią.

Kolejna kwestia: program Insider. Jakże ogromne pole możliwości przetestowania różnorakich koncepcji systemu, wprowadzenia pod opiniowanie różnych opcji wyglądu, możliwości pobrania różnych buildów do porównania i wybrania ciekawszych rozwiązań. Kilka ekranów, nowe rodzaje kafelków, pulpity wirtualne, animowane, interaktywne kafelki, ileż rzeczy można by wdrożyć testowo by poznać opinię insiderów! Ale nie. Dostaliśmy kilka byle jakich buildów, tak zabugowanych, że wręcz błagających o litość Gabe’a „nie, jeszcze nie teraz, nie wpuszczaj mnie na rynek!”. Program Insider wyobrażałem sonie inaczej: jako częste udostępnianie buildów, a nie raz na miesiąc, dwa, jako możliwość aktywnego testowania nowych rozwiązań. I co otrzymujemy w efekcie? System, który nadal jest niespójny wizualnie. Gdzie trzeba zgadywać gdzie są opcje danej aplikacji bo raz są ukryte na dole, dwa po lewej, w trzeciej wersji gdzieś w środku, w czwartej po prawej, kompletny brak spójności, tak jakby za Zdjęcia odpowiadała ekipa z Peru, a za Kontakty ekipa z Alaski… I nikt nad tym nie panował. Niczym nad sklepem, gdzie można pobrać fałszywe aplikacje typu Lumia Here czy gry Square Softu będące w istocie linkami do emulatorów. Albo płatne linki do… instrukcji obsługi instalacji Firefoksa. Pomijam już aplikacje typu bateria, które koniecznie chcą mieć dostęp do naszego mikrofonu, aparatu, lokalizacji i listy kontaktów. A zwykły deweloper ma problem umieścić porządnie napisany kawałek softu, bo logo jest za krótkie. Więc pytam się, kto dopuszcza do publicznej dystrybucji kompletne śmieci i scamware? Czy w Sklepie MS pracują szympansy czy kompletni idioci? A może praktykanci z krajów czwartego świata, bo trzeba ciąć koszty?

Dokąd więc zmierza Microsoft? Mam nadzieję, że do opamiętania, bo osobiście nie wyobrażam sobie rynku bez Lumii i bez Windowsa w wersji mobilnej. Android jest dla mnie niestrawny. Więc proszę: zróbcie coś, by w końcu Nas, fanów Lumii, nie zawieść…

Ilustracja: Lumia 940 Concept