Doradzamy jak kupować nowy telefon (cz.4)

Być może słyszeliście o „totalnej wyprzedaży” w sieci Saturn. Jeśli nie, niewiele straciliście. W dzisiejszym odcinku powiemy kilka słów na temat pseudo promocji i o tym jak nie dać się nabrać na zakupy, które bynajmniej nie są okazjami życia.

Do jednego ze śląskich sklepów Saturn – bo to on jest bohaterem dzisiejszego odcinka – trafiłem raczej przez przypadek, korzystając z wolnego popołudnia i konieczności odbioru kilku sprzętów kupionych na firmę. Oczywiście pierwsze kroki skierowałem do działu mobilnego, gdzie jak zwykle królowały modele marki Huawei, a sympatyczni sprzedawcy paradowali w koszulkach „zapytaj mnie o Huaweia P10”. Jak widać reklama dźwignią handlu.

Przeglądając nowości wystawione na stoisku – w ramach totalnej wyprzedaży i nie tylko – moją uwagę zwróciły dwa egzemplarze (biały i bambusowy) modelu, który polecam i który sam używam od blisko pół roku: Moto X Style, flagowca z 2015 r. o wyjątkowo pozytywnym stosunku ceny do jakości. Wystawienie tego akurat było o tyle dziwne, że w zasadzie od maja nie jest już dostępny w oficjalnej sprzedaży. Biały egzemplarz przeceniono z 1197 zł na 1099 zł. Ok. Ale pójdźmy dalej. Model z bambusem na pleckach (swoją drogą kapitalnie wyglądający) przeceniono z… 1497 zł na 1497 zł. Po prostu okazja, wobec której nie można przejść obojętnie! Szczególnie, że ten sam model na początku roku kosztował 999 zł w Euro AGD.

Obydwa telefony wyglądały na nieco przykurzone, co wydało mi się nieco podejrzane. Pewnie wyciągnięto je z najgłębszych piwnic sklepu specjalnie na dzisiejszą promocję. Krótki rzut oka na stronę internetową i wszystko jasne. Obydwa telefony dostępne są wyłącznie w jednym mieście i wyłącznie jako egzemplarze powystawowe. To, że jest to towar z ekspozycji oczywiście na plakietce nie było napisane. Reasumując: nieświadomy niczego klient otrzymuje ofertę zakupu towaru z ekspozycji, telefony nie są pierwszej młodości (brudne białe plecki), a cena przekracza granice absurdu. Wolny rynek w praktyce. Bo kto bogatemu zabroni?

Moją uwagę zwróciły jeszcze dwa modele telefonów. LG G6 w promocji za 2399 zł, kosztujący jeszcze nie tak dawno 3299 zł. Model chyba nieco niedoceniony, ze świetnym czarnym motywem – coś w sam raz dla fanów Lumii, którym tego rozwiązania właśnie brakowało. Niestety, czarne motywy na androidzie, o ile są dostępne, obejmują wyłącznie elementy systemowe typu ustawienia czy telefon, nie zobaczymy ich już w programach typu Chrome lub w Sklepie Google Play.

I ostatni bohater tego wieczoru: nowiutki Samsung Note 8 postawiony na honorowym stoisku w iście królewskiej cenie 4299 zł. Wystarczyło wziąć go do rąk by czar prysł. Proste przesunięcie ekranu w lewo czy próba otwarcia smsów spowodowało lagowanie niczym na jakimś średniaku za 500 zł. Przy wychodzeniu z aplikacji systemowych takich jak kontakty czy telefon na ekranie pojawiała się i to za każdym razem biała kreska tak jakby system był nie do końca sprawny. 4299 zł za lagujący telefon, który nie potrafi działać sprawnie na stosiku reklamowym? Moto X Style za 1/4 tej kwoty działała o wiele płynniej z natywnie zainstalowanym Androidem w wersji 7.0.

Na koniec ciekawostka w wybranych sklepach można również znaleźć kilka starych model Lumia z ekspozycji w równie zabójczych cenach. Szczególnie polecamy dawno już porzucony model Lumia 1320 (bez aktualizacji do W10M) w jakże okazyjnej cenie 719 zł. To oczywiście sarkazm.

Jakie są wnioski z dzisiejszego odcinka? Naprawdę warto porównywać ceny między sklepami, a jeśli już zdecydujemy się na jakiś konkretny zakup w sklepie stacjonarnym, bo telefon mamy od ręki, to sprawdźmy z dwa razy czy nie jest to model powystawowy. Być może dla większości to truizmy, ale przyglądając się kupującym można dojść do innego zdania.